Humanista w śląskim świecie

Humanista w śląskim świecie
Źródło: Marcin Jarząbek, Jan Wypler (1890-1965).
Humanista w śląskim świecie, "Jaskółka Śląska" 24.12.2008



     Wiosną 1945 r. kilku kochłowskich uczniów postanawia rozpocząć naukę w katowickim Gimnazjum im. A. Mickiewicza. Lecz w Katowicach okazuje się, że egzamin wstępny jest z języka obcego – angielskiego lub francuskiego, z których oni siłą rzeczy nie znają żadnego. Robią więc to, co jedynie w tej sytuacji można zrobić – piszą w rogach arkuszy swoje nazwiska i adresy, po czym doczekawszy końca egzaminu, oddają swoje ‘prace’. Nauczyciel, który przez cały egzamin ich pilnował, zerka i każe im chwilę poczekać. A kiedy wszyscy wchodzą, uśmiecha się i mówi: „Chopcy, wiycie, jo tyż jest z Kochłowic, z tyj chaupy w Uliczce. Także mocie terozki u mie teroz wszyscy ‘bardzo dobry’, ale pamiyntejcie mi sie tam uczyć!’. Tym nauczycielem był właśnie Jan Wypler.

     Ta anegdota brzmi bardzo dobrodusznie i niemal zaściankowo, gdyby nie fakt, że jej bohater był człowiekiem o najszerszych bodaj horyzontach umysłowych w ówczesnych Katowicach, znający ok. 30 języków (trudno dokładnie powiedzieć – sam Wypler miał trudności z policzeniem wszystkich), tłumaczem, bibliofilem, po trochu też poetą i historykiem. W Janie Wyplerze górnośląski mikrokosmos współistniał z globalnymi horyzontami i uniwersalnym humanizmem.

     Wypler rodzi się w wielodzietnej chłopskiej rodzinie, a jego dom – do dziś stojąca w Kochłowicach drewniana chałupa zbudowana na zrąb – najlepiej pokazuje, że Wyplerowie to dość biedna rodzina, która nie może sobie pozwolić na posłanie dziecka „do szkół”. W tym jednak pomaga im ówczesny kochłowski farorz, ks. Ludwig Tunkel, który dostrzegł nieprzeciętny talent młodego chłopca i decyduje się opłacać mu naukę i wspomagać go finansowo najpierw w bytomskim Gimnazjum klasycznym, na Uniwersytecie we Wrocławiu oraz przez jakiś czas także w Kilonii (nauka na dwu-trzech uniwersytetach jest wtedy ogólnie przyjętym sposobem studiowania). Wypler kończy studia w 1915 r. z dyplomem filologii romańskich i zostaje nauczycielem gimnazjalnym – początkowo we Wrocławiu, lecz dość szybko wraca na Górny Śląsk i rozpoczyna pracę w Zaborzu. Tam też zastaje go powojenny okres powstań i plebiscytu (1919-22), w czasie którego ten młody nauczyciel decyduje się stanąć po polskiej stronie. Aktywnie więc włącza się w działalność wydawniczą i propagandową Polskiego Komisariatu Plebiscytowego i robi w nim to, co umie najlepiej – pisze. Wypler jest m.in. jednym z redaktorów niemieckojęzycznego czasopisma „Der Weiße Adler”, które ma przekonać do głosowana „za Polską” tę część Górnoślązaków, która zna tylko lub głównie język niemiecki. Paradoksalnie, należy do niej i sam Wypler, który w dzieciństwie znał jedynie śląską mowę, a literackiej polszczyzny nauczył się głównie na studiach. Opanował ją zresztą nie gorzej niż inne języki, choć przez całe życie woli mówić raczej po śląsku, a swoje osobiste notatki pisze po niemiecku (w tym języku wszak przebiegała cała jego edukacja).

     Po podziale Śląska i wytyczeniu w 1922 r. granicy, która uczyniła Czarniawkę rzeką graniczną, a Zaborze pierwszą niemiecką miejscowością za granicą, Wypler przenosi się na drugą stronę Czarniawki – do Katowic i rozpoczyna pracę w tamtejszym gimnazjum przy ul. Mickiewicza. Problem w tym, że nie ma on za wiele dydaktycznych i pedagogicznych zdolności: w oczach swoich uczniów uchodzi za dobrodusznego dziwaka: nieśmiały, często ubrany w czerwony cwiter przewiązany w pasie kawałkiem kabla, bojący się przeciągów jest idealnym obiektem dla sztubackich żartów. Dopiero kiedy jego uczniowie dorośleli i poznawali go bliżej, znajdowali w nim niezwykle życzliwego i pomocnego człowieka.

     Światem Wyplera nie była jednak szkolna sala, a książki wypełniające całe jego mieszkanie. W latach 20. jest jednym ze współtwórców dwujęzycznego czasopisma „Most-Die Brücke”, które miało tworzyć most między polską i niemiecką kulturą wysoką. Wypler tłumaczy więc na niemiecki Kasprowicza, Mickiewicza, Żeromskiego… Sam też pisze, publikuje małe prace historyczne, recenzje, wymienia listy z polskimi pisarzami itp. Przełomowym wydarzeniem staje się jednak chwila, w której Wypler poznał teorię Domana Wielucha o nauce chińskiego i zdecydował się sam nauczyć się tego języka. „Jak można łatwo nauczyć się po chińsku” – tak Wypler w latachch 30. nazywa nawet jeden ze swoich tekstów. Za chińskim przyszła potem kolej na japoński, koreański i sanskryt. Katowicki nauczyciel tłumaczy chińską poezję, opowiadania, dramat, zgłębia założenia konfucjanizmu, a zwłaszcza taoizmu, który chyba najbardziej bliski jest jego charakterowi. Przed II wojną światową był dosłownie jednym z kilku sinologów (znawców Chin) w Polsce.

     Kiedy w 1939 r. Niemcy atakują Polskę i woj. śląskie zostaje włączone do III Rzeszy, Wypler zostaje w Katowicach. Traci pracę w gimnazjum, a gdy zostaje wprowadzona Volkslista, odmawia jej podpisania. Taki gest symbolicznego sprzeciwu był wtedy naprawdę aktem odwagi i honoru: bez Volkslisty człowiek znajdował się na marginesie ówczesnego społeczeństwa. Śląskiemu poliglocie udaje się przeżyć jednak dzięki swoim zdolnościom – daje niemieckim, oficerom i urzędnikom lekcje języków (znał wszak języki niemal wszystkich krajów, które podbiła III Rzesza). Po 1945 r. wraca do pracy w szkołach i do świata polskiego życia literackiego, lecz już ze znacznie mniejszym entuzjazmem niż po pierwszej wojnie światowej. Do końca życia należy jednak do oddziału Związku Literatów Polskich, uczy się kolejnych języków, pisze, trochę publikuje, nawet udziela korepetycji. Gdy umiera w Wigilię 1965 r. na pogrzebie w Kochłowicach żegnają go śląscy literaci, dziennikarze, rodzina. Książki, które zbierał przez całe życie oraz jego notatki i niewydane teksty po części „ulegają rozproszeniu” (rozdane, wyrzucone…), po części zaś trafiają do Biblioteki Śląskiej i do muzeum przy kochłowskim Liceum Ogólnokształcącym. Dopiero w latach 80. pojawiają się pierwsze grupy młodych śląskich literatów odkrywające twórczość Wyplera, wtedy też największa wówczas szkoła podstawowa w Polsce – SP nr 2 na Bykowinie otrzymuje jego imię. Los Jana Wyplera – geniusza zagubionego nieco w czasach, w których przyszło mu żyć to poniekąd metafora śląskich losów XX w., ale też niezbyt pochlebna cenzurka dla Ślązaków tamtych lat. Człowiek, który nigdy nie ruszył się poza Śląsk, Polskę i Niemcy, a większość życia spędził w małym katowickim mieszkaniu, był, gdy idzie o horyzonty myśli, prawdziwym światowcem, do końca przez swój mały świat niedocenianym.

Źródło: jaskolkaslaska.eu


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wybrana bibliografia:

- Hojka Zbigniew, Jan Wypler (1890-1965). Życie i twórczość śląskiego poligloty, Katowice 2004.
- Hojka Zbigniew, Jan Wypler katowicki sinolog. W: Katowice w 136. W: W rocznicę uzyskania praw miejskich, Katowice 2002, s. 291- 305.
- Hojka Zbigniew, Działalność translatorska Jana Wyplera, W: Wieki Stare i Nowe, T. V, Katowice 2005, s. 151-167.
- Widera Aleksander, Jan Wypler 1890-1965. Sinolog, nauczyciel, Katowice 1987.
Zapomniani. Z dziejów literatury polskiej na Górnym Śląsku, red. J. Malicki, G.Szewczyk, Katowice 1992.
- Zbytniewska Katarzyna, Jan Wypler - jego twórczość pisarska i przekładowa [mps], Katowice 1994.