Jan Wypler - uczony śląski

Jan Wypler - uczony śląski
Jan Wypler - uczony śląski, Aleksander Widera.
Źródło: Trybuna Robotnicza 1946, nr 33 - Jan Wypler - uczony śląski.
Wersję cyfrową przygotował: Czesław Mnich.



     Imię wybitnego uczonego śląskiego, Jana Wyplera, niewspółmiernym cieszy się rozgłosem w Polsce i na Śląsku, Jeśli zważyć ogrom i znaczenie jego głębokich i niepospolitych prac. Pierwsze próby pisarskie Jana Wyplera sięgają kilkadziesiąt lat wstecz.

     Niezapomniane są zasługi tego - jeśli go kto zna osobiście - przysłowiowo roztargnionego, wiecznie w myślach zakopanego profesora gimnazjum dla sprawy polskiej na Śląsku zwłaszcza w latach śląskiego plebiscytu Obok pracy odczytowej i propagandowej rozwijał młody jeszcze wtedy uczony szeroką działalność publicystyczną i literacką Tu i ówdzie w bibliotekach pokutują może jeszcze unikaty wydawanego przezeń w owym czasie czasopisma śląskiego pt. „Most", redagowanego w dwu językach, polskim i niemieckim, z uwagi na posunięty podówczas proces germanizacji na Śląsku po sześciowiekowej niewoli. Zasługi tego pisma na polu krzewienia polskości na Śląsku w trudnym dla niego okresie są niezaprzeczalne. Wystarczy przytoczyć słowa poety, prof. dra Jana Kasprowicza, w owym czasie rektora uniwersytetu lwowskiego, który w liście prywatnym do Jana Wyplera tak raczył napisać: „Wielką sprawił mi Pan przyjemność przesłaniem „Mostu". Pismo oryginalne, drugiego takiego nie widziałem wyobrażam sobie, że wpływ jaki wywierać może, ogromną dla uświadomienia niepewnej siebie ludności śląskiej przyniesie korzyść" Podobne chwalebne sady o „Moście" wydali wobec Wyplera tacy pisarze jak Żeromski, Orkan, Wittlin. Winawer i inni. Wszyscy oni są autorami prac które Jan Wypler w sposób kongenialny tłumaczył, oczywiście z autoryzacją wymienionych. Przekłady arcydzieł literatury polskiej na język obcy - to druga gałąź wszechstronnej działalności naukowo-literackiej Jana Wyplera.

     Przykładem jego niezrównanej wytrwałości i mrówczej pracowitości jest dzieło genealogiczne p. t. Przyczynki do historii starogórnośląskiego rodu rycerskiego Wyplerów w byłem państwie pszczyńskim". Dziedzina nowa, nowa gałąź nauki, w której katowicki uczony i profesor bez uprzedniej specjalizacji wykazał nowe i niewątpliwe zdolności.

     W toku swoich badań genealogicznych Jan Wypler natknął się w archiwum pszczyńskim na dokumenty i notatki króla Jana III Sobieskiego z czasu, gdy ten przez Piekary, Bytom i Racibórz zdążał pod Wieleń. Wykorzystuje je dla nowej publikacji „Sobieściana ze Śląska" i wzbogaca tym samym nasze Silesiaca Również przez wydanie studium o „Stosunkach prawno-małżeńskich szlachty pszczyńskiej od 16 do 18 wieku", będących przyczynkiem do poznania przeszłości prawno-obyczajowej Śląska dorzuca cegiełkę do naszej wiedzy regionalnej.

     Ale Silesiaca, genealogia i tłumaczenia literackie nie wyczerpują kręgu zainteresowań Jana Wyplera. Od szeregu lat główną gałęzią jego pracy absorbującą go już teraz wyłącznie ' (oczywiście poza pracą zawodową w gimnazjum) jest sinologia.

     Mimowoli nasuwa się chęć poszukania jakichś analogii między Chinami a Śląskiem, trudno się ich jednak w czymkolwiek dopatrzeć. Chyba, że wziąć pod uwagę dość nieprawdopodobną wersję o imperialistycznych zakusach Chin wobec.. Śląska w powieści Kossak - Szczuckiej „Legnickie pole". Chińczycy - jak to przedstawia powieść - wyprawiają na zachód ekspedycję handlową, w celach jednak że szpiegowskich. Poza tą „analogią" którą słusznie można poddać w wątpliwość, nie wiem czy jeszcze jakie istnieją.

     Nie analogie też, których brak, zadecydowały o zainteresowaniu się Jana Wyplera językiem chińskim, raczej przypadek. W Katowicach bowiem narodził się pierwszy słownik chińsko polski autorstwa Domana Wielucha. W dziedzinie sinologii rewelacja 50 000 znaków chińskich sprowadzonych zostało do 350 elementów cząstkowych, powtarzających się w każdym znaku. Wynalazczość metody Wielucha zafrapowała chłonną umysłowość prof. Wyplera, który z pasją poświęcił się studiom nad chińszczyzną. Nie długo dały na siebie czekać owoce tej pracy.

     Pierwsza książka Jana Wyplera z tego zakresu, zawierająca przekłady „Myśli wybranych" Czuang-dze filozofa chińskiego z IV w przed Chr. zapoznaje nas z nowym światem starej myśli chińskiej. Na przeszło 100 stronnicach obcujemy „poza dobrem i złem" z duchem starochińskich przypowieści, przesiąkniętych mistycyzmem tajemniczego „Tao", istoty bytu. W zwięzłych mierzonych powiastkach odnajdujemy głębię myśli, które po długich stuleciach podzielali i rozwijali filozofowie tej miary co Schopenhauer, Spinoza i Nitsche. W opowieści pt.: „Sen motyla" widzimy prototyp motywu Calderona przyrównanie życia ludzkiego do snu, z którego kiedyś nastąpi wielkie przebudzenie. Czytając inną przypowieść „Dialog z trupią głową" mimowoli myślimy o Szekspirze, który w scence Hamleta" podobnie kazał rozmawiać swemu głównemu bohaterowi z odkopaną na cmentarzu głową błazna Yorica.

     W innej książce daje Wypler kilkadziesiąt przekładów wybranych wierszy różnych poetów chińskich. Uważając siebie raczej za filologa niż poetę poprzestaje na wydobyciu sensu i dosłownym przetłumaczeniu chińskich poezji, a do współpracy literackiej pozyskuje znanych poetów śląskich. - Dzięki temu osiąga w swoich przekładach połączenie naukowej wierności z poetyckim polotem.

     Dla zachęcenia innych do podjęcia studiów nad chińszczyzną Jan Wypler napisał broszurkę: „Jak można łatwo nauczyć się po chińsku". W książeczce tej zapoznaje nas autor dokładnie z metodą słownika Domana Wielucha. Na paradoks zakrawa postawienie obok siebie w jednym zdaniu przymiotników „chiński" i „łatwy", jednak rezultaty osiągnięte przez Wyplera W krótkim stosunkowo czasie wykazują niezbicie, że metoda z najtrudniejszego może zrobić łatwe, z niemożliwego możliwe.

     Obok profesora uniwersytetu warszawskiego, Witolda Jabłonowskiego, którego ciekawy artykuł o Chinach znajdujemy w nowym miesięczniku naukowym pt. „Problemy", jest Jan Wypler obecnie jedynym sinologiem w Polsce, Domana Wielucha losy wojny zaniosły do Danii. Może być, że uczony ten w obcym kraju znalazł warunki sprzyjające pracy naukowej i tam kontynuuje i ulepsza swoje dzieło. - Przed wojną nie mógł w Polsce dla swojego słownika będącego pracą przełomową w zakresie sinologii, znaleźć nakładcy. Wydał go własnym kosztem w 200 powielanych na maszynie do pisania egzemplarzach. Podobnie radzi sobie Jan Wypler. Większa część jego prac wydana jest na sposób bibliofilski i odbita w ograniczonej do paru setek ilości egzemplarzy na powielaczu.

     Jan Wypler trudnościami wcale się nie zraża. Z tym większym zapałem pracuje na niepopłatnym polu sinologii. A przecież... Chiny jako potęga współtworząca obecny pokój światowy, choć oddzielone od nas kontynentem sprzymierzonej republiki radzieckiej, winny zająć jakieś bardziej poczesne miejsce w kręgu naszych zainteresowań. Z tego względu wydaje mi się, że studia Jana Wyplera nad odległą „chińszczyzną" są nie tylko ciekawe, ale i pożyteczne.

     Reasumując jeszcze raz pokrótce dorobek śląskiego uczonego w zakresie literatury, genealogii, silesiaców i sinologii chciałbym podkreślić, że postać i dorobek Jana Wyplera, samouka w paru dziedzinach naukowych i literackich, niedocenionego dotychczas badacza i uczonego zasługują na więcej uznania i zainteresowania z naszej strony. Zwłaszcza Śląsk powinien więcej uwagi poświęcić jego pracom i pójść na rękę wydaniu jego rzeczy chińskich, które z biegiem czasu, kto wie, czyby nie zbłądziły pod strzechy. Wybitny Ślązak ma w tece całą serię przekładów z poezji chińskiej, parę chińskich nowel, tłumaczenie z oryginału podstawowego dzieła poety i filozofa Lao-dze, poza tym rozprawy naukowe jak np. wnikliwe studium o Rousseau.

             Aleksander Widera

Źródło: Trybuna Robotnicza