Koło kredowe - Li Hing Tao

Koło kredowe
Koło kredowe - Li Hing Tao. Tłumaczył Jan Wypler.
Źródło: Fantana 1939, R. 2, nr 2 - Koło Kredowe.
Wersję cyfrową przygotował: Czesław Mnich.



TREŚĆ DRAMATU:

Haj-tang, piękna i inteligentna dziewczyna, pochodzi z zubożałej rodziny szlacheckiej. Aby zarobić na utrzymanie matki zostaje kurtyzaną.

Bogaty radca Ma zakochuje się w niej i pojmuje ją za żonę. Lecz w domu Ma przebywa jego pierwsza żona, która powodowana zazdrością i nienawiścią, knuje zemstę. Haj-tang rodzi syna, stając się w ten sposób spadkobierczynią Ma. Wykorzystuje tę sytuację pierwsza jego żona wraz z swym kochankiem, sekretarzem Czao. Ma pada ofiarą otrucia, a podejrzenie o zbrodnię skierowuje się na Haj-tang, którą pierwsza żona oskarża też o bezprawne przywłaszczenie sobie dziecka i mienia po mężu.

Proces prowadzi kochanek pierwszej żony Czao, przekupieni świadkowie obwiniają Haj-tang, która pod wpływem męczarni i katuszy, oszalała niemal z bólu, przyznaje się do niepopełnionej winy.

Wyrok skazujący ją na śmierć, musi być jednak zatwierdzony przez sąd główny w stolicy prowincji. Haj-tang odstawiają tam brutalni żandarmi podczas silnej śnieżycy, nie szczędząc jej męki. W przydrożnej karczmie niespodziewanie spotyka Haj-tang brata, którego przekonuje o swojej niewinności. Tymczasem pani Ma i jej kochanek ułożyli plan zamordowania Haj-tang podczas podróży do miasta. Plan ten udaremnił właśnie brat Haj-tang.

W stolicy nadsędzią jest Pao Czeung, znany z swej przenikliwości i sprawiedliwości. Natychmiast spostrzega sprzeczności i niedokładności pierwszego procesu i stara się odgadnąć prawdziwy stan rzeczy, lecz fałszywe zeznania przekupionych świadków uniemożliwiają mu poznanie prawdy, którą przeczuwa.

4. Odsłona.
3. Scena.

Trybunał w Kai-Feung-Fu.
CZANG CZIEN. Z Czeung Czou przybyli dalsi świadkowie procesu.
PAO CZEUNG. Dobrze! Każ im wejść! (Wchodzą pani Ma z chłopcem, sąsiedzi i 2 stare kobiety. Wszyscy padają na kolana).
CZANG CZIEN. Oto są.
PAO CZEUNG. Kobieto! Kto zrodził to dziecko?
PANI MA. Ja je zrodziłam.
PAO CZEUNG. Sąsiedzi i wy stare kobiety, kto zrodził to dziecko?
WSZYSCY. Prawdziwie, pierwsza żona zrodziła to dziecko.

PAO CZEUNG. Z tej trudności jest tylko jeszcze jedno wyjście. Zawołaj Czang Lin'a. (Na dany znak Czang Czien wychodzi). Czang Lin! Przynieś kawałek kredy i zakreśl białe koło u stóp trybunału. Każ dziecku wejść w środek koła kredowego i niechaj obie kobiety starają się je wyciągnąć. Prawdziwa matka chłopca wyciągnie go bez trudu. Ta zaś, która nie jest matką, nie potrafi tego uczynić.

CZANG CZIEN. Niech się tak stanie. (Rysuje kredą koło i stawia w nie chłopca. Pierwsza żona wyciąga chłopca. Haj-tang nie jest zdolną tego uczynić).
PAO CZEUNG. A więc jest jasne, że ona nie jest matką chłopca, bo nie jest w stanie wyciągnąć go z koła kredowego. Czang Czien! Rzuć Haj-tang na ziemię i chłoszcz ją. (Czang Czien chłoszcze Haj-tang).
PAO CZEUNG. Teraz jeszcze raz każ kobietom dziecko wyciągnąć z koła. (Pani Ma wyciąga dziecko. Haj-tang znów nie jest zdolną do tego).
PAO CZEUNG. Kobieto! Widzę, żeś ty znowu nie zrobiła najmniejszego wysiłku, aby dziecko wyciągnąć. Czang Czien! Weź duży kij i chłoszcz ją.

HAJ-TANG. Łaskawy Panie! Zechciej złagodzić swój gniew, który przeraża jak piorun i zmień straszne oblicze, które jest tygrysom i wilkom podobne. Kiedy byłam poślubiona nadradcy Ma, powiłam to dziecko. 9 miesięcy nosiłam je pod sercem a trzy lata karmiłam je. Pochłaniałam wszelkie gorycze a dziecku tylko słodycz wydzielałam. Ogrzewałam je, troszczyłam się, by miało sucho, strzegłam je przed wilgocią. Czy wie kto, ile to kosztuje znoju i troski, aby wychować dziecko do 5-ciu lat? Gdy dwie osoby szarpią z całej siły dziecko ku sobie, mogłoby doznać ciężkich okaleczeń, bo ono jest jeszcze zbyt małe i delikatne. Jakżeż łatwo możnaby zwichnąć mu rączęta albo nawet je złamać. Najłaskawszy Panie! Choćby mnie Pan i zabić kazał, to przenigdy nie miałabym serca, aby gwałtownie porwać dziecko z koła kredowego. Najłaskawszy panie! Ja żyję nadzieją, że Pan się nade mną ulituje.

(Śpiewa).
Czyż matka, co swe dziecko kocha bez wątpienia, mogła by je narazić na takie cierpienia?

(Mówi).
Najłaskawszy Panie! Patrz i przekonaj się na własne oczy!

(Śpiewa).
Rączki jakby łodyżki konopne ma wiotkie. Ta kobieta, co nigdy nie kochała słodko, uczuć matki i myśli zrozumieć nie zdoła. Jakżeż ty jednak tego nie pojmujesz zgoła, jakżeż tobie jest obce to postępowanie? Ta kobieta wciąż w szczęściu żyje i w uznaniu. Ja hańby i zniewagi doznaję miast chwały. Gdybyśmy obie dziecko k' sobie ciągnąć chciały, to wkrótce byśmy ciałko świeże rozszarpały.

PAO CZEUNG. Jeśli sens prawa jest trudny do zrozumienia i odległy, to jednak uczucia ludzkie można przewidzieć. Mędrzec starożytny powiedział: „Patrz, co człowiek czyni, badaj powód jego czynów, badaj to co zamierza. Jakżeż by mógł wówczas zataić, kim jest!" Podziwiajcie gromną moc zawartą w kole kredowym. Ta kobieta zamierzała majątek Ma Czun King'a wziąć w posiadanie. Chciała więc sobie bezprawnie przywłaszczyć dziecko. Lecz czyż mogła przypuszczać, że ukryta prawda wcześniej czy później wyjdzie na światło dzienne?

(Recytuje).
Ta była by wydarła włości wnukom przyszłym. Aż oto fałsz i prawda w tym kole zabłysły. Ciało jej było miłe, łagodne i miękkie a w sercu jej się zwijał jad w zatrute pęki. Ale matka rodzona wstała w chwale prawdy...
Dałem rozkaz Czang Lin'owi, aby przyprowadził cudzołożnego kochanka. Dlaczegóż go dotychczas nie ma?

4. Scena.

(Ciż, Czang Lin, Czao).
CZANG LIN. (Wprowadza sekretarza, sądowego Czao i klęka). Łaskawy Panie! Przyprowadziłem sekretarza.

PAO CZEUNG. Sekretarzu Czao, pięknyś proces prowadził. Wyznaj zaraz, z całą dokładnością, pełną prawdę. Ty to z powodu zbrodniczej namiętności otrułeś Ma Czun King'a, ukradłeś jego dziecko, roszcząc bezprawne pretensje do jego majątku. Ty przekupiłeś sąsiadów oraz stare kobiety, by pomogły ci fałszywymi zeznaniami.

CZAO. O, wasz uniżony sługa jest przecież radcą kancelaryjnym, jakżeż by on mógł jako urzędnik Jamenu 1) tak mało znać prawo karne? Ale przy wszystkich procesach miał urzędnik powiatowy Su Mo Leung przewód sądowy w swoich rękach. Ja nie byłem niczym innym u jego ręki, jak tylko kciukiem, który go drapał, jeśli go gdzieś swędziło. Jeśli przy spisaniu protokółu zeznań świadków jakie-kolwiek błędy lub uchybienia się wkradły, to przecież za to nie odpowiada radca kancelaryjny.

1) Ja-men — urząd, sąd.

PAO CZEUNG. Nie pytam cię o błędy i uchybienia w protokółach, tylko chcę wiedzieć, czy ty dla zbrodniczej namiętności dopuściłeś do otrucia Ma Czun King'a?
CZAO. Czyż pan nie widzi, że twarz owej kobiety w zupełności jest pokryta szminką? Gdyby się tę malowaną farbę zdarło, cóż za obrzydliwa maska wejrzałaby na świat dzienny. Nikt by nawet jej nie ruszył, ktoby ją na drodze spotkał. Jakżeż bym ja miał z taką kobietą cudzołożyć i na domiar taką zbrodnię popełnić?
PANI MA. Tyś mię przecież zapewniał w cztery oczy, że jestem piękna jak bogini Kuan Jin a teraz mnie znieważasz, odmawiając mi niemal człowieczeństwa, podły kłamco!
CZANG LIN. Wczoraj podczas tej szalonej śnieżycy, wybrał się sekretarz Czao razem z pierwszą żoną i prowadził rozmowę z żandarmami. Czyż nie można z tego wywnioskować, że on jest jej kochankiem? Jeśli się przesłucha obu żandarmów, to wszystko stanie się jasnym.
TUNG CZAO. Oni nas obydwóch już oddawna usiłowali wciągnąć do tego spisku.
PAO CZEUNG. Czang Czien! Powal sekretarza na ziemię, weź duży kij i bij go porządnie.
CZANG CZIEN. Rozkaz! (Bije sekretarza).

HAJ-TANG (śpiewa).
Chciałeś wziąć z pierwszą żoną Ma śluby, tak chciałeś — a mnie usunąć z drogi — wiem, że tak myślałeś. Powiedźcie, jaki zamiar oczy wam rozpalił, gdyście się do mnie w śniegu, we mgle zakradali? Mówcie! Teraz jest na to najwłaściwszy czas, gdyśmy tak na przeciwko, gdyśmy twarzą w twarz!
(Czao udaje martwego).

PAO CZEUNG. On ma czelność udawać nieżywego. Czang Czien! Podnieś go i opryskaj mu twarz wodą. (Czang Czien czyni to. Czao przychodzi do siebie). Szybko! Szybko, przyznaj się teraz!

CZAO. Z tą kobietą długi czas obcowałem, ale według paragrafu ustawy, mogę być karany tylko za cudzołóstwo, a za to nie grozi kara śmierci. Co się zaś tyczy otrucia, to chociaż truciznę kupiłem — pomysł zaprawdę nie jest mój, lecz uknuła go ta kobieta, która też sama truciznę do bulionu wsypała i w ten sposób swojego męża pozbawiła życia. Co się tyczy odebrania dziecka przemocą, to zaraz od samego początku powiedziałem: „Zaniechaj tego, ponieważ ty nie jesteś jego matką". Jednak odpowiedziała na to, że musi dziecko przemocą odebrać, aby w ten sposób mieć prawo do całego rodzinnego majątku. Ja jestem tylko biednym urzędnikiem i dlatego nie mam wiele pieniędzy do własnej dyspozycji. To ona też przekupiła sąsiadów i starsze kobiety. Ona to namówiła policję, aby w czasie podróży dokonać zamachu na życie Czang Haj-tang.

PANI MA. Pfuj, podły łotrze! Tyś wszystko zdradził! Cóż ja mam powiedzieć? Więc tak, dobrze, ja to byłam, ja tylko sama! Śmierć nie jest aż tak wielkim nieszczęściem. Nie lękam się stracenia! Czyż nie jest to wielkim szczęściem, jeśli my oboje tam w dole, u żółtych źródeł, na wieki jako mąż i żona połączeni będziemy?

PAO CZEUNG. Wy wszyscy, którzy tu jesteście zebrani, posłuchajcie wyroku. Starosta z Czeng Czou, Su Szun, przez swoje bezprawne postępowanie zostanie zdegradowany do klasy prostego ludu i nie wolno mu nigdy piastować urzędu. Sąsiedzi i stare kobiety nie powinni dać się przekupić, by przed sądem dać fałszywe zeznania. Za to każdy z nich otrzyma 80 plag i zostanie zesłany na 300 Li stąd. Tung Czao i Hüe Pa, jako urzędnicy, nie powinni przyjmować podarków. Dlatego muszą otrzymać karę cięższą o jeden stopień niż zwykli ludzie. Każdy z nich otrzyma 100 plag i zostanie zesłany daleko, do niezdrowej okolicy oraz skazany na 120 kawałków i śmierci przeznaczony. Cały nie powinni byli otruć Ma Czun King'a. Nie powinni kraść dziecka i pragnąć nieswojego majątku. Skazuję ich na powolną i hańbiącą śmierć, przez pokrajanie na kawałki. Wprowadzi się ich na miejsce stracenia i tam każdy z nich zostanie pokrajany na 120 kawałków i śmierci przeznaczony. Cały majątek przejdzie w posiadanie Czang Haj-tang. Dziecko jej, Szou Lang, będzie jej oddane aby z miłością matczyną nadal o nie dbać mogła. Czang Lin niech zamieszka z siostrą. A ja go zwalniam ze służby.

(Recytuje)
Tylko dlatego, że Czao posługiwał się swoją urodą, aby występnej zmysłowości służyć. Czang Haj-tang żyła w ciągłej, ustawicznej męce. Jednak, gdy kredą koło znaczyły me ręce — światło prawdy błysnęło. Przekupni iść muszą na zesłanie a hersztów Czang Lin tu pokruszy. Matka z dzieckiem połączą swe serca na nowo.
(Haj-tang, Czang Lin biją pokłony).
HAJ-TANG (śpiewa)

Wy tutaj sąsiedzi!
Czyście się prawdą szczerą nie pozasłaniali?
Wy stare kobiety!
Czy to wasz wiek już nie mógł nic sobie przypomnieć?
(do Czao)
I ty nasz kanclerzu!
Czyś nie mówił, że sędzia ma doglądać prawa?
(do pani Ma)
Siostro ma, posłuchaj:
Wszak tyś sobie przydała mądrości i cnoty? Jednak sędzia z Kai-Feung-Fu prawdą spór rozszerzył: tych tu wyrokiem zesłał na dzikie rubieże a ci oboje muszą na otwartym rynku śmierć ponieść haniebną za niecne uczynki.
(do Pao Czeung) Najłaskawszy Panie!
Historia tych wydarzeń, kredowego koła, winna głośną się stawać w kraju, naokoło.

             Jan Wypler

Źródło: Fantana