Pierwsze spotkanie z teatrem chińskim - Kredowe koło

Kredowe koło
Pierwsze spotkanie z teatrem chińskim - Kredowe koło, Edward Piestrzyński.
Źródło: Trybuna Tygodnia 1950, nr 8 - Kredowe koło.
Wersję cyfrową przygotował: Czesław Mnich.



     Państwowy Teatr Młodego Widza w Krakowie wystąpił ostatnio z premierą, która wywołała niewątpliwie najwyższe zainteresowanie szerokich rzesz miłośników teatru. Wystawiono tam mianowicie po raz pierwszy w Polsce sztukę chińską, tłumaczoną na nasz język ojczysty z oryginału chińskiego. Nosi ona tytuł „Kredowe koło". Autorem utworu, pochodzącego z XIII wieku a przełożonego przez wybitnego sinologa katowickiego Jana Wyplera, jest pisarz ludowy - Li Hsing-tao.

     Czym jest „Kredowe koło" i co skłoniło tłumacza do podjęcia iście benedyktyńskiego trudu, jakim było przetłumaczenie tego właśnie utworu spośród setki dramatów, których teksty chińskie posiada - Wypler w swojej prywatnej bibliotece?

     „Kredowe koło" dziś, gdy wielki naród chiński po wspaniałym zwycięstwie nad siłami rodzimego wstecznictwa i zaborczym imperializmem staje do budowy nowego życia dla 480 milionów swych obywateli, „Kredowe koło" daje nam możność spojrzenia na najcenniejsze, postępowe wartości w dorobku kulturalnym wielkiego, prastarego narodu.

     Pełna szlachetnej prostoty opowieść sceniczna o mściwej i przewrotnej żonie kupca Ma Czung-czing która zaprzysięgła zgubę swojej rywalce - dziewczynie z ludu, sprawiedliwa kara, która dosięga zbrodniarkę i wspomagających ją przekupnych urzędników - to kanwa dramatyczna sztuki poświęconej postaci jednego z chińskich bohaterów narodowych. - Jest nim mędrzec i reformator z XI wieku, nazwiskiem Pao Czeng. Ów Pao Czeng - syn prostego chłopa, wyniesiony dziwną koleją losów do godności najwyższego sędziego ówczesnej stolicy Chin - Kai Feng fu, żyje po dziś dzień w pamięci ludu chińskiego jako uosobienie prawdy i sprawiedliwości, tak rzadkiej w dziejach kraju, który przez dziesiątki wieków jęczał w jarzmie najstraszliwszego wyzysku feudałów i ich urzędników.

     Autor „Kredowego koła" wprowadza tę postać na scenę w kulminacyjnym punkcie dramatu, kiedy zło i przewrotność już mają zatriumfować nad prawdą. Pao Czeng przygważdża kłamstwa pani Ma i zwraca Hai Tang jej syna i bezprawnie przywłaszczony przez rywalkę majątek.

     Zanim wielki sędzia wyda wyrok na mężobójczynię i jej popleczników, przez scenę przewija się korowód postaci, których obecność w sztuce jest żywą ilustracją stosunków społecznych, panujących ówcześnie w ojczyźnie autora. Te postacie - to zbrodniarka sypiąca pieniędzmi dla przekupienia sędziów i świadków, to zidiociały starzec, ferujący drakońskie wyroki na niewinnych, to wreszcie pachołek policyjny, okładający bambusem udręczoną Hai Tang i wołający do jej brata: „ty jesteś moim zwierzchnikiem, więc masz prawo mnie bić, ale ona jest oddana mej władzy, więc ja ją będę bił".

     Trudno o bardziej wymowną aluzję na temat „hierarchii społecznej" w kraju, gdzie więcej było zawsze bambusowych kijów, niż ziarnek ryżu. Ta śmiałość spojrzenia na krzywdę społeczną - to właśnie cenne, postępowe cechy utworu Li Hsing - tao, nie pozwalające zwietrzeć jego dziełu przez 900 lat, dzielących nas od chińskiej prapremiery - „Kredowego koła".

     Sztukę wystawiono kilka krotnie na scenach polskich przed wojną. Posługiwano się wówczas tandetnym i niedołężnym tłumaczeniem niemieckim pióra niejakiego Klabunda, który korzystał z kolei z przekładu francuskiego. - Klabund gruntownie wypaczył cały sens społeczny utworu, polując wyłącznie na egzotyzm i tanią sensację.

Kredowe koło

     Wspólną zasługą sinologa Wyplera i teatru krakowskiego jest przeniesienie „Kredowego koła" w nieskażonej postaci przed oczy widza polskiego.

     Przedstawienie reżyserował Władysław Józef Dobrowolski. Starał się on wydobyć ze sztuki jak najwięcej typowych pierwiastków narodowych. Nie jest to jakieś silenie się na bezwzględną „chińskość" formy scenicznej, lecz raczej swobodna, twórcza interpretacja tekstu literackiego z myślą o korzyści kulturalno - wychowawczej, jaką wynieść powinien widz, po raz pierwszy oglądający sztukę dramatyczną dalekiego i niepoznanego jeszcze narodu. Mamy do czynienia nie tyle z fotograficzną kopią teatru chińskiego, ile raczej z syntezą najbardziej charakterystycznych jego cech.

     A więc, - jak każe tradycja klasycznego dramatu chińskiego, - każda z głównych postaci, wchodząc na scenę, przedstawia się publiczności, opowiada krótko dzieje swego życia i określa swoje miejsce w akcji. Śpiew, pantomina taneczna i wstawki poetyckie, będące ważnym elementem w teatrze chińskim, podane są w postaci intermediów pomiędzy poszczególnymi aktami, obrazujących najbardziej charakterystyczne obyczaje życia społecznego dawnych Chin. Stroje i sposób poruszania się aktorów na scenie mają wiernie oddawać ducha epoki i ducha ówczesnego teatru.

     W każdym szczególe przedstawienia widoczny jest olbrzymi wkład pracy reżysera, aktora i scenografa (E. Waniek). Zwraca również uwagę doskonała, oryginalna oprawa muzyczna - kompozycji Feliksa Wróbla.

     Zarówno sam pomysł wystawienia „Kredowego koła", jak i wysoki poziom artystyczny spektaklu są chlubnym dowodem twórczych ambicji Teatru Młodego Widza.

     Jest to pierwsze dla nas, ale z pewnością nie ostatnie spotkanie z narodowym teatrem chińskim. Jak się bowiem dowiadujemy, Jan Wypler przekazał już dyrekcji Państwowego Teatru Śląskiego w Katowicach przekład 5-aktowego dramatu pióra wybitnego współczesnego pisarza Chin Ludowych - Kuo Mo-żo. Sztuka poświęcona jest życiu wielkiego poety i bojownika - chińskiego bohatera narodowego nazwiskiem Czü Jüan, działającego, w 4-tym wieku w państwie Czu.

             Edward Piestrzyński

Źródło: Trybuna Tygodnia