Myśl państwowa w literaturze Niemiec współczesnych - Jan Wypler

Myśl państwowa w literaturze Niemiec współczesnych
Myśl państwowa w literaturze Niemiec współczesnych - Jan Wypler.
Źródło: Kuźnica 1937, R. 3, nr 6.
Wersję cyfrową przygotował: Czesław Mnich.



     W dzisiejszych Niemczech całość życia duchowego nosi piętno nadane mu przez państwo. Naród w powstaniu „Volk im Werden" wytwarza swą własną kulturę, a literatura otrzymuje swe oblicze duchowe od tego ruchu rewolucyjnego. Dominująca świadomość państwowa wytwarza nowy mit, wspólne rodzaje literackie jak pieśń polityczną, narodowo-socjalistyczną powieść włościańską, książkę aktualną i narodowo-socjal. teatr. Pobudki państwowe wskrzeszają wszelką wolę do odrodzenia piśmiennictwa i dodają mu potężnego rozmachu. Dzisiejsza literatura jak też inne środowiska kulturalne są więcej tendencyjne, aniżeli kiedykolwiek. Słusznie możnaby nazwać dzisiejsze piśmiennictwo poezją potrzeby i literaturą użyteczności.

     Z pośród wielkiej liczby literatury wojennej i powojennej wybieramy z działu powieściowego jedno dzieło, które zdobyło się już na dystans i zastosowanie się nad wstrząsającym przeżyciem czasu: jest to dzieło H. Grimma pod tyt. „Volk ohne Raum". Jest to powieść państwowa, która bystro rozważa zagadnienie państwowe. Treść tej powieści jest krótko następująca: Cornelius Friebott, syn pewnego chłopa dolnoniemieckiego, opuszcza swoją ojczyznę, która nie może go wyżywić i udaje się do Kaplandu, następnie do Transvaalu (podczas wojny z Burami) i do niemieckiej Afryki południowo-zachodniej, gdzie nabywa farmę, aby nareszcie podczas wojny światowej przeżyć całą nędzę niemieckiego kolonisty. Powraca on do swej ojczyzny i zadaje sobie śmierć. Ta powieść wyraża przeżycie wyznawcy, który zamierza wywrzeć wrażenie na współcześników. Grimm domaga się bowiem od literatury niemieckiej, żeby podziałała na szerokie koła narodu, nie tylko w latach przewarstwowienia politycznego, lecz także i duchowego. Grimm nie chce więc przedstawić jakąś grę fantastyczną, jakimi są według jego zdania karykatury polityczne i satyry Henryka Manna (Der Untertan) a nawet Remarqua „Im Westen nichts Neues" i „Der Weg zurück". „Volk ohne Raum" chce opowiedzieć to, co jest, a do tego właśnie należy według Grimma, żeby poza pozorną rzeczywistością jednostki uwydatniała się rzeczywistość ogółu, losu narodu i całości państwowej. Z przeżyć niemieckiej grupy kolonialnej dowiadujemy się przezornie o dzisiejszych niemieckich zagadnieniach narodowych i państwowych, które są tylko wynikami tysiącletniej historii. Według Grimma Niemcowi brak przede wszystkim własnej przestrzeni, Niemcy duszą się na swej przestrzeni, którą ścieśniono narodowi na rodzaj puszki sardynkowej. Stąd pochodzi tytuł „Volk ohne Raum". Oprócz tego brak narodowi niemieckiemu zespolenia społecznego. Naród ulegał w sposób służalczy bezbożnemu i bezczasowemu złudzeniu o suwerenności książąt niemieckich, którzy ponoszą największą winę rozbicia Niemiec. Wszyscy żyli w rozproszeniu w różnych warstwach i partiach. W tym leżała i wina narodu za rozdarcie Rzeszy Niemieckiej. Wzmocnienie świadomości narodowej i władzy państwowej przez powołane dowództwo (Führertum) rozwieje herezje o walkach klasowych i obojętność i wygodność małoobywatelską w kwestiach spólności narodowej. Wtedy dojdą do swego znaczenia gleba ojczysta, spuścizna krwi i wogóle cała masa spuścizny narodowej. Albowiem: „Die Geschichte jedes Mannes fängt bei seinem Volke an".

     To zagadnienie jednostki i społeczeństwa otrzymało swą biologiczno-filozoficzną podbudowę przez jednego z najoryginalniejszych z pośród dzisiejszych Niemców, mianowicie przez poetę i myśliciela Guido Erwin Kolbenheyera. Chcemy się teraz nieco bliżej przypatrzeć temu autorowi. Roztrząsał on wielokrotnie swoje doktryny w różnych traktatach, między innymi w „Bauhütte", następnie w dziele „Die volksbiologischen Grundlagen der Freiheitsbewegung" 1932, dalej w dziele: „Lebenswert und Lebens-wirkung der Dichtung im Volke" 1933, we wielkiej mowie: „Unser Befreiungskampf und die deutsche Dichtung" 1932, w traktacie „Die Stimme" i w dziele „Neuland" 1935.

     Kolbenheyer twierdzi, że pojęcie „ja" nie ma egzystencji absolutnej, lecz jest to tylko biologiczna forma orientacyjna. Także dusza nie jest niczym absolutnym, lecz tylko funkcją życia (tutaj się spotyka z poglądami Nietzschego o wartości ducha w swym stosunku do życia, również z ideami Ludwika Klagesa w swym dziele „Der Geist als Widersacher der Seele"). Wszelkie wartościowania etyczne światopoglądu naturalistyczno-funkcjonalistycznego są względne i są zależne od grup ponad indywidualnych, jak zawód, partia, stan, klasa, naród. Sens i cel życia indywidualnego nie dają się zaś wogóle zbadać i ustalić z stanowiska czysto etycznego mogą one tylko z stanowiska ściśle biologicznego otrzymać pewien kierunek metafizyczny (ale nie w starym sensie transcendentalno-idealistycznym). Chodzi li tylko o to, aby w życiu indywidualnym dopatrywać się rozsądnej formy reakcyjnej życia plasmatycznego. Przeto „ja" nie jest żadnym pojęciem etycznym, lecz tylko biologiczno metafizycznym. Ależ pewna część ludzkości nie potrafi myśleć metafizycznie, potrzebuje ona więc iluzji ducha twórczego. Indywidualizm jest objawem kompensacyjnym wobec świata pozbawionego bogów. Kiedy wychodzimy do naszego „Ja", myślimy za ciasno i za krótko, ponieważ myślimy zbyt egoistycznie, zbył indywidualistycznie. Przeto musimy znowu usiłować nauczyć się myśleć w wielkich kompleksach życiowych, a jeżeli zachodzi potrzeba, nawet w największych, myśleć niby w większych plasmatycznych zespołach życiowych, tzn. myśleć metafizycznie. Pojedyńcza istota powinna uważać siebie tylko za nosiciela plazmatu, za wykładnika funkcyj nadindywidualnych form indywidualnych pewnego plasmatu specyficznego. (Funktionsexponent überindividueller Individuationsformen). Musimy wyjść ponad zagadnienie około „ja - ty" starej dogmatycznej etyki racjonalnej.

     Z powyższych doktryn wysuwają się wskazówki dla stosunku jednostki do społeczeństwa. Na pytanie: Skąd pochodzę? odpowiada Kolbenheyer „Samodyscyplina" (Selbstzucht). Na pytanie: „Co mogę?" odpowiada „Poskromienie samego siebie" (Selbstbescheidung) „Co ma we mnie rację bytu?" „Świadomość siebie samego" (Selbstbewusstsein). Ta sfera świadomości siebie samego jest zawsze oparta o naród, albo językiem Kolbenheyera: „Jednostka jest eksonentem funkcyjnym swego narodu".

     Jak każda wartościowa jednostka w ogóle, tak szczególnie poeta jest wielkim porządkowym, którego dzieło posiada tylko wartość przez zastosowanie do potrzeb narodu, i dopiero przez naród otrzymuje znaczenie dla całego człowieczeństwa. Człowiek twórczy, którego swoi przodkowie wywalczyli w cierpieniach i miłości, jest przeto odpowiedzialny wobec przeszłości i przyszłości swego narodu jako ofiara życia nadindywidualnego. Piśmiennictwo służy tylko woli do zachowania i skupienia sił ludowych. Dzieła Kolbenheyera dodają formy i wyglądu nowemu pojęciu życia. Postacie jego dzieł występują z świata urojonego martwych dzieł, z pustej skromności, z ciasności swej jaźni i przeżywają w ten sposób sens życia. Wachsen, das ist alles. Gott in uns, Gott der Welten... vom Ich zum Selbst und weiter über Dein Selbs hinaus! Das ist Welleben, nur das ist Gott".

     W największym dziele prozaicznym w trylogii Paracelsus „ów renesansowy lekarz, badacz i filozof Theophrastus Bombastus Paracelsus von Hohenheim płonie od twórczej dążności ponad indywidualnej, aby zmusić swych spółczesnych rodaków do decyzji. „Er konnte nicht mehr für sich wollen seiner selbst entwöhnt. Sein Glück lag ausser ihm".

     Jak u Grimma i Kolbenheyera tak u wszystkich innych poetów rasowych rozbrzmiewa ten sam akord podstawowy, mianowicie woli i pędu do społeczności państwowej. Do tych poetów należą np. H. Stehr, Paul Ernst, starszy Stefan George, Wilhelm Schäfer, H. Johst, Wil. Vesper, Hans Franck, Friedrich Schnack, H. Fr. Blunck, Friedrich Griese, Richard Billinger, Jos. Magnus Wehner, Möller, który otrzymał 1 maja 1935 nagrodę państwową, Ina Seidel, Agnes Miegel i wielu innych. Carossa, autor dzieła: „Führung und Geleit" ujmuje ideę zagadnienia jaźni w stosunku do państwa w wierszach następujących.

     Es gibt kein Ende, nur glühendes Dienen, Zerfallend senden wir Strahlen aus!

     Wzywa on do ofiarności i do służby na korzyść społeczności. Na zakończenie podaję jeszcze kilka charakterystycznych dzieł scenicznych w duchu narodowo socjalistycznym, nad które możnaby postawić słowa:

     Patriae in serviendo consumor.

     Z narodowego przeżycia wojny światowej napisał Hermann Burte dramat pod tytułem „Katte", w którym idea państwowa w postaci Fryderyka Wilhelma toruje sobie drogę w walce z własnym synem. Król uznaje tylko jeden obowiązek, a mianowicie obowiązek wobec państwa, i przeto sroży się nawet przeciw potomkowi własnej krwi w chwili, gdy są zagrożone losy państwa. Przyjaciela swego syna „Katte" każe skazać na śmierć. Porównaj Księcia Ernsta Friedricha Habbela z „Agnes Bernauer". Państwo jest inkarnacją Kantowskiego imperatywu, wobec którego muszą zamilczeć wszelkie uczucia małe, jak się wyraża Nathalia w „Prinz von Humburg". Państwo pruskie, jako powstająca potęga mocarstwowa zużywa jednostkę w maszynerii, która funkcjonuje bezlitośnie i bezwzględnie.

     Ten sam temat spotykamy u Joachima von der Gotz w dziele „Vater und Sohn". Najwybitniejszym dramatem narodowo-socjalistycznym jest dramat „Schlageter" Hansa Johsta. Jest to ten dramat, z którym się odbył przewrót scenicznej sztuki narodowej. Podaję krótko treść: Schlageter, syn chłopa szwarcwaldskiego, porucznik w wojnie światowej, następnie bojownik na Bałtyku i na Górnym Śląsku, następnie jako słuchacz ekonomii, przeprowadza w czyn bierny opór rządu niemieckiego przeciw okupacji Ruhry. Na własną rękę usiłował dokonać zamachu bombowego i dlatego został skazany na śmierć przez Francuzów. W postaci Schlagetera widzą dzisiejsi Niemcy uosobiony symbol całych prawdziwych Niemiec, które żyją w pogotowiu do czynu i duchem niepokonanych bojowników frontowych. Schlagetera pędzi tylko uczucie, ponieważ realno-politycznie wzięty jego czyn musiałby się wydawać bezsensowy. Ale poeta przedstawia go tak, że działa pod wpływem jakiejś siły wyższej. Postępuje on według pewnego słowa Kleista w sytuacji, w której tylko uczucie może ocalić. Albowiem jego śmierć ofiarna zapali płomień, który zżarzy kiedyś całe Niemcy. Poeta rozwija problem ofiarności dla państwa ostrą dialektyką. Wystawia on bowiem na scenie dwa rodzaje Niemiec. Po jednej stronie stoją urzędowe Niemcy socjaldemokratyczne, po drugiej Schlageter i jego przyjaciel, zwiastuny „Trzeciej Rzeszy". Występuje prezydent socjaldemokratyczny, który przez 4 lata pełnił służbę na froncie i teraz w ideologii marksistycznej spełnia swe obowiązki dla Niemiec socjalistycznych. Lecz jego własny syn, przyjaciel Schlagetera, zwraca się przeciw błędnej ideologii ojca. Albowiem on ginie podobnym losem jak swój przyjaciel. Ojciec Schlagetera musi sobie przyznać, że jego właśni towarzysze partyjni wydali syna na śmierć. Jednego czwanego, podłego towarzysza partii przedstawia również na scenie. Trzecią główną postacią rządów socjaldemokratycznych jest generał byłej armii. Schlageter zwraca się do niego, ponieważ oczekuje od niego rozkazu do walki przeciw Francuzom i przeciw rządowi socjaldemokratycznemu. Lecz stary, zrezygnowany dowódca armii podczas wojny światowej, może tylko jako przyjaciel po ojcowsku odwodzić od tego kroku, chociaż sercem sympatyzuje z młodym entuzjastą. Pozostawiony sam, dokonuje Schlageter swego czynu, pędzony koniecznością wewnętrzną, nadindywidualistyczną. Tak więc Schlageter toruje drogę przyszłości narodowo-socjalistycznej, czyli Trzeciej Rzeszy. Schlageter jest jednym słowem pierwszym bojownikiem Niemiec dzisiejszych a równocześnie jako dramat istnym dramatem myśli państwowej Niemiec.

     W 19-tym wieku mamy na terenie gospodarczym i politycznym liberalizm, na terenie duchowo-kulturalnym zaś ideał humanizmu, który w renesansowym indywidualizmie Burckhardta i Nietzschego znajduje swój punkt kulminacyjny. Spotykamy tutaj ogromne spotęgowanie wartości jaźni ludzkiej. Pielęgnowanie indywidualności stanowi w pojęciu Goethego i Nietzschego właściwy cel życia, a wykształcenie obywatelskie miało się przyczyniać do zrealizowania i udoskonalenia tego celu życiowego. Lecz tym samym pojedynczy człowiek zatracił poczucie dla związania z łańcuchem swych pokoleń. Przeszłość nie miała prawie żadnej wartości. Co najwyżej szukano nawiązania do starożytności. Jak „saeculum historicum" tak też i ewolucyjna myśl Darwina były tylko kwestiami dla badaczów, stojących daleko od życia i grą literacką. Nie wyciągali oni natychmiast z tych zagadnień żadnych konsekwencyj, ani narodowych, ani politycznych, ani rasowych. Wprawdzie wskazywali myśliciele epoki liberalistycznej także w przyszłość, - ale była to przyszłość mechanicznie i statystycznie zliczonych, a w zasadzie izolowanych indywiduów w socjalistyczno-marksistowskim komunizmie.

     Przeciw podkreślaniu własnego ja, albo inaczej przeciw tendencjom intelektualnym 19-go wieku zwracają się pierwsi około r. 1900 ekspresjoniści; a przeciw tendencjom, rozluźniającym układ społeczny, pisze Moeller van den Bruck świadomie swoje dzieła, którymi zakłada teoretycznie podłoże dla narodowego socjalizmu. Do tego fundamentu należy także zaliczać odmienne wartościowanie i nastawienie naszego ja do społeczeństwa. Prawdziwe zadanie naszego Ja nie leży w samym sobie, lecz nasze Ja ma być tylko medium społeczeństwa.

     Działalność jednostki wtedy dopiero ma sens, jeżeli wypływa z ścisłego związku z całością narodu. Z przyrodzonych przesłanek duchowo-rasowego związku naszego Ja z całością narodu wynikają dla jednostki wszystkie te zadania, które jej stawia zwrot do ustroju narodowo-socjalistycznego. Nad rozwiązaniem tych zadań zaś mogą tylko ci pracować, którzy noszą w sercu i w duchu związanie z swym narodem, ci którzy pochodzą z tej samej krwi i tej samej ziemi (Blut und Boden).

             Jan Wypler

Źródło: Kuźnica